Wysoka frekwencja, ciekawa okolica i świetna pogoda to według uczestników Lubelskiego Dogtrekkingu największe zalety jego drugiej edycji, która odbyła się w miniony weekend w Sernikach. Na starcie imprezy pod hasłem "Łapa na szlaku" stanęło prawie 90 osób, o 30 więcej niż przed rokiem.
Dogtrekking to forma aktywnego wypoczynku z psami, połączona z promocją adopcji tych zwierząt i wsparcia organizacji prozwierzęcych. Organizatorzy "Łapy na szlaku" co roku wybierają inne miejsca na Lubelszczyźnie, by zachęcać właścicieli czworonogów do wspólnego aktywnego wypoczynku. - Pogoda nam dopisała, bo nie padało i nie było gorąco, a kilkunastostopniowa temperatura okazała się idealna zarówno dla psów jak i ich właścicieli. Uczestnicy tegorocznej imprezy byli bardzo zadowoleni i zaskoczeni, że tak blisko Lublina są tak ciekawe i ładne miejsca na psie spacery. Niektórzy już zapowiedzieli, że do Sernik będą wracać - podsumowują organizatorzy z Adopsy Sport Clubu w Lublinie.
Amatorzy spacerowania z czworonogami wybierali jedną z dwóch tras o długości 15 i 25 kilometrów dla kobiet i mężczyzn, albo 15-kilometrową rodzinną, która cieszyła się największym powodzeniem. Każdy z uczestników mógł wystartować maksymalnie z dwoma psami, a zespoły, które wyruszyły na trasę rodzinną, mogły się składać z co najmniej dwóch osób i jednego psa, a maksymalnie z czterech osób i czterech zwierząt.
Amatorzy spacerowania z czworonogami wybierali jedną z dwóch tras o długości 15 i 25 kilometrów dla kobiet i mężczyzn, albo 15-kilometrową rodzinną, która cieszyła się największym powodzeniem. Każdy z uczestników mógł wystartować maksymalnie z dwoma psami, a zespoły, które wyruszyły na trasę rodzinną, mogły się składać z co najmniej dwóch osób i jednego psa, a maksymalnie z czterech osób i czterech zwierząt.