Jest źle, ale może być... jeszcze gorzej.
Mowa o tempie usuwania z budynków na Lubelszczyźnie eternitu i innych wyrobów, zawierających azbest.
Województwo lubelskie należy do regionów, w których utylizacja azbestu przebiega najwolniej. Wiele wskazuje jednak na to, że w tym roku może być całkowicie zablokowana z powodu zmiany przepisów.
Chodzi o nowelizację ustawy o finansach publicznych, która spowodowała, że 1 stycznia zlikwidowano gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. To właśnie z tych środków samorządy mogły dofinansowywać rolnikom zdjęcie, transport i utylizacje eternitu. „Pieniądze wprawdzie nie przepadły, bo zostały włączone do budżetów gmin i powiatów, ale w tym właśnie jest problem, który dotyczy wszystkich samorządów” - uważa wójt gminy Trzydnik Duży w Powiecie Kraśnickim. Franciszek Kwiecień tłumaczy, że z budżetu gminy nie można dofinansowywać przedsięwzięć osób fizycznych. Gdy istniały fundusze ochrony środowiska było to możliwe.
W gminie Trzydnik program usuwania azbestu jest realizowany od 2 lat. Przez ten czas mieszkańcy pozbyli się ponad 100 ton eternitu, ale to zaledwie 1,7 procent wszystkich niebezpiecznych wyrobów. Kolejne 75 ton miało zniknąć także w tym roku, ale osoby, które chciały usunąć azbest ze swoich budynków czekają na dofinansowanie. „Tymczasem gmina nie może z budżetu wydać na ten cel ani złotówki, a nowych form wsparcia nikt nie przewidział” - wyjaśnia Franciszek Kwiecień.
Wprawdzie Lubelszczyzna ma otrzymać na usuwanie azbestu ponad 40 milionów złotych ze Szwajcarii, ale pieniądze mają być dzielone nie w gminach lecz na szczeblu województwa. Zdaniem samorządowców staranie się o środki i ich rozliczanie w stolicy regionu, a nie na miejscu spowoduje, że wielu mieszkańców zrezygnuje z dotacji. W konsekwencji eternit, który nawet zostanie usunięty z budynków nie będzie utylizowany, ale składowany na przykład na nielegalnych wysypiskach.
Najwyższa Izba Kontroli ogłosiła w styczniu, że na Lubelszczyźnie jest tyle azbestu, że jego usuwanie w takim tempie jak dotychczas zajmie... 500 lat.
Mowa o tempie usuwania z budynków na Lubelszczyźnie eternitu i innych wyrobów, zawierających azbest.
Województwo lubelskie należy do regionów, w których utylizacja azbestu przebiega najwolniej. Wiele wskazuje jednak na to, że w tym roku może być całkowicie zablokowana z powodu zmiany przepisów.
Chodzi o nowelizację ustawy o finansach publicznych, która spowodowała, że 1 stycznia zlikwidowano gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. To właśnie z tych środków samorządy mogły dofinansowywać rolnikom zdjęcie, transport i utylizacje eternitu. „Pieniądze wprawdzie nie przepadły, bo zostały włączone do budżetów gmin i powiatów, ale w tym właśnie jest problem, który dotyczy wszystkich samorządów” - uważa wójt gminy Trzydnik Duży w Powiecie Kraśnickim. Franciszek Kwiecień tłumaczy, że z budżetu gminy nie można dofinansowywać przedsięwzięć osób fizycznych. Gdy istniały fundusze ochrony środowiska było to możliwe.
W gminie Trzydnik program usuwania azbestu jest realizowany od 2 lat. Przez ten czas mieszkańcy pozbyli się ponad 100 ton eternitu, ale to zaledwie 1,7 procent wszystkich niebezpiecznych wyrobów. Kolejne 75 ton miało zniknąć także w tym roku, ale osoby, które chciały usunąć azbest ze swoich budynków czekają na dofinansowanie. „Tymczasem gmina nie może z budżetu wydać na ten cel ani złotówki, a nowych form wsparcia nikt nie przewidział” - wyjaśnia Franciszek Kwiecień.
Wprawdzie Lubelszczyzna ma otrzymać na usuwanie azbestu ponad 40 milionów złotych ze Szwajcarii, ale pieniądze mają być dzielone nie w gminach lecz na szczeblu województwa. Zdaniem samorządowców staranie się o środki i ich rozliczanie w stolicy regionu, a nie na miejscu spowoduje, że wielu mieszkańców zrezygnuje z dotacji. W konsekwencji eternit, który nawet zostanie usunięty z budynków nie będzie utylizowany, ale składowany na przykład na nielegalnych wysypiskach.
Najwyższa Izba Kontroli ogłosiła w styczniu, że na Lubelszczyźnie jest tyle azbestu, że jego usuwanie w takim tempie jak dotychczas zajmie... 500 lat.