Słynna, nie tylko w kraju, kuźnia w Wojciechowie ma 90 lat, a jej obecny właściciel Roman Czerniec obchodzi 40-lecie pracy. Jubileuszowe uroczystości odbędą się w najbliższą sobotę 4 czerwca.
Oprócz rodziny, udział w nich zapowiedzieli przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych, izby rzemieślniczej oraz znajomi – łącznie około 200 osób.
Obchody rozpocznie msza święta w intencji byłych i obecnych właścicieli oraz pracowników i ich rodzin, która zostanie odprawiona o 18.15 w miejscowym kościele.
Po mszy goście spotkają się przed kuźnią, gdzie powita ich gospodarz i marsz wojciechowski w wykonaniu miejscowej kapeli. Najważniejsze fakty z historii kuźni przypomni autorka 3-tomowej kroniki rodzinnej Zofia Jośko.
Podczas uroczystości zostanie otwarta nowa galeria, w której będzie można nie tylko oglądać, ale też kupować niektóre wyroby, m.in.: stoliki, krzesła, karnisze czy świeczniki. „To wymóg czasów. Do tej pory klienci składali zamówienie i czekali na jego wykonanie. Dzisiaj coraz częściej nie chcą czekać tylko od razu kupować” – tłumaczy Roman Czerniec.
W rozmowie z Informacyjna Agencją Samorządową wspomina początki kuźni, sięgające lat 20-tych ubiegłego wieku. Pierwszym jej właścicielem był dziadek Michał Ostrowski, po którym przejął interes ojciec obecnego właściciela – Józef Czerniec. „Obydwaj przez całe życie zajmowali się tym samym, czyli kuciem koni, robieniem motyk i pługów oraz reperacją narzędzi rolniczych. Przez 25 lat ja też to robiłem, ale potem sytuacja na wsi zmieniła się, bo koni było coraz mniej i trzeba było szukać innego sposobu na życie” – przypomina Roman Czerniec.
W ten sposób został prekursorem kowalstwa artystycznego. Początkowo, jego wyroby trafiały przede wszystkim na lokalny rynek, głównie do Nałęczowa, Kazimierza i Lublina, ale także do Warszawy. Potem zamówienia zaczęły przychodzić również z zagranicy. Były to prośby o wykonanie ozdobnych boksów dla koni w Holandii, albo odtworzenie bram, ogrodzenia, balkonów i schodów w zabytkowym pałacu we Francji. Roman Czerniec musiał więc odwiedzić kraj nad Sekwaną, by zrobić pomiary, a potem w jego kuźni przetopiono około 7,5 tony żelaza. „Dawniej kowal siedział na wsi, a dziś, by wykonać niektóre zlecenia musi samolotem latać” – podkreśla w rozmowie z IAS Roman Czerniec.
Najbardziej znany w kraju kowal przyznaje, że klienci są coraz bardziej wymagający. Oczekują coraz ładniejszych i bardziej funkcjonalnych wyrobów oraz szybkiej realizacji zleceń.
Od początku istnienia kuźnia w Wojciechowie to rodzinna firma. Obecnie, oprócz właściciela, pracują w niej: jego syn, zięć i szwagier oraz dwóch innych pracowników.
Za swoją działalność firma i jej właściciel otrzymali wiele nagród i wyróżnień. Od 2003 roku Roman Czerniec pełni obowiązki Prezesa Stowarzyszenia Kowali Polskich.
(fot.www.czerniec.pl)
Oprócz rodziny, udział w nich zapowiedzieli przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych, izby rzemieślniczej oraz znajomi – łącznie około 200 osób.
Obchody rozpocznie msza święta w intencji byłych i obecnych właścicieli oraz pracowników i ich rodzin, która zostanie odprawiona o 18.15 w miejscowym kościele.
Po mszy goście spotkają się przed kuźnią, gdzie powita ich gospodarz i marsz wojciechowski w wykonaniu miejscowej kapeli. Najważniejsze fakty z historii kuźni przypomni autorka 3-tomowej kroniki rodzinnej Zofia Jośko.
Podczas uroczystości zostanie otwarta nowa galeria, w której będzie można nie tylko oglądać, ale też kupować niektóre wyroby, m.in.: stoliki, krzesła, karnisze czy świeczniki. „To wymóg czasów. Do tej pory klienci składali zamówienie i czekali na jego wykonanie. Dzisiaj coraz częściej nie chcą czekać tylko od razu kupować” – tłumaczy Roman Czerniec.
W rozmowie z Informacyjna Agencją Samorządową wspomina początki kuźni, sięgające lat 20-tych ubiegłego wieku. Pierwszym jej właścicielem był dziadek Michał Ostrowski, po którym przejął interes ojciec obecnego właściciela – Józef Czerniec. „Obydwaj przez całe życie zajmowali się tym samym, czyli kuciem koni, robieniem motyk i pługów oraz reperacją narzędzi rolniczych. Przez 25 lat ja też to robiłem, ale potem sytuacja na wsi zmieniła się, bo koni było coraz mniej i trzeba było szukać innego sposobu na życie” – przypomina Roman Czerniec.
W ten sposób został prekursorem kowalstwa artystycznego. Początkowo, jego wyroby trafiały przede wszystkim na lokalny rynek, głównie do Nałęczowa, Kazimierza i Lublina, ale także do Warszawy. Potem zamówienia zaczęły przychodzić również z zagranicy. Były to prośby o wykonanie ozdobnych boksów dla koni w Holandii, albo odtworzenie bram, ogrodzenia, balkonów i schodów w zabytkowym pałacu we Francji. Roman Czerniec musiał więc odwiedzić kraj nad Sekwaną, by zrobić pomiary, a potem w jego kuźni przetopiono około 7,5 tony żelaza. „Dawniej kowal siedział na wsi, a dziś, by wykonać niektóre zlecenia musi samolotem latać” – podkreśla w rozmowie z IAS Roman Czerniec.
Najbardziej znany w kraju kowal przyznaje, że klienci są coraz bardziej wymagający. Oczekują coraz ładniejszych i bardziej funkcjonalnych wyrobów oraz szybkiej realizacji zleceń.
Od początku istnienia kuźnia w Wojciechowie to rodzinna firma. Obecnie, oprócz właściciela, pracują w niej: jego syn, zięć i szwagier oraz dwóch innych pracowników.
Za swoją działalność firma i jej właściciel otrzymali wiele nagród i wyróżnień. Od 2003 roku Roman Czerniec pełni obowiązki Prezesa Stowarzyszenia Kowali Polskich.
(fot.www.czerniec.pl)