Zaledwie przez dwa dni miasto Tyszowce sprzedawało lokalną monetę. W Urzędzie od dawna nie można już kupić ani jednego egzemplarza z ponad 1 200, które miasto otrzymało do dyspozycji.
Nie oznacza to jednak, że „Gryfinów” w ogóle nie można już nigdzie kupić. Są jeszcze w Lokalnej Organizacji Turystycznej „Roztocze” w Tomaszowie Lubelskim, która jest współorganizatorem tej formy promocji Tyszowiec. Można jednak kupić tylko kilka srebrnych oraz około 50 bimetalowych dukatów.
W sumie pod koniec marca wyemitowano pół tysiąca srebrnych i 15 tysięcy tańszych – miedzioniklowych.
Są jednak tacy, którzy szukają „Gryfinów” także w... w internecie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że za monetę, która w oficjalnej sprzedaży kosztuje 7 złotych na aukcjach w sieci trzeba zapłacić nawet 18, zaś za srebrnego dukata 220 złotych, przy oficjalnej cenie 130.
Tyszowieckim „Gryfinem” można płacić do końca tego miesiąca w wybranych punktach miasta.
Nie oznacza to jednak, że „Gryfinów” w ogóle nie można już nigdzie kupić. Są jeszcze w Lokalnej Organizacji Turystycznej „Roztocze” w Tomaszowie Lubelskim, która jest współorganizatorem tej formy promocji Tyszowiec. Można jednak kupić tylko kilka srebrnych oraz około 50 bimetalowych dukatów.
W sumie pod koniec marca wyemitowano pół tysiąca srebrnych i 15 tysięcy tańszych – miedzioniklowych.
Są jednak tacy, którzy szukają „Gryfinów” także w... w internecie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że za monetę, która w oficjalnej sprzedaży kosztuje 7 złotych na aukcjach w sieci trzeba zapłacić nawet 18, zaś za srebrnego dukata 220 złotych, przy oficjalnej cenie 130.
Tyszowieckim „Gryfinem” można płacić do końca tego miesiąca w wybranych punktach miasta.