Śnieżyca i kilkudziesięciocentymetrowe zaspy są poważnym problemem dla kierowców, drogowców czy kolejarzy, ale nie dla… biegaczy. W niedzielę 3 grudnia w Modliborzycach odbył siódmy Charytatywny Bieg Mikołajkowy, w którym wystartowało prawie pół tysiąca zawodniczek i zawodników, w tym Grzegorz Pietras z gminy Trzydnik Duży. Biegacz z Węglinka, dla którego był to ostatni start w tym roku, zajął w nim piąte miejsce.
Dwa miesiące później było zwycięstwo w Biegu Żołnierzy Wyklętych w Szastarce, a w kwietniu zawodnik z Węglinka wziął udział w Półmaratonie Rzeszowskim, w którym o ponad 5 minut poprawił rekord życiowy. Na 1800 startujących, rywalizujących na dystansie 21 kilometrów, w swojej kategorii wiekowej zajął 14 miejsce, a w klasyfikacji ogólnej był 32. Zawody w Rzeszowie były elementem przygotowań do głównego startu w sezonie, którym był Maraton Krakowski. - Miałem taki cel, by w stawce 7 tysięcy uczestników z 55 krajów uplasować się w pierwszej 500-tce, ale wyniki znacznie przerosły moje oczekiwania.
Ukończyłem ten maraton na 84 pozycji, w kategorii 30-latków zająłem 48 miejsce, a co jeszcze ważniejsze pokonałem ponad 42 kilometry w czasie 2 godziny 57 minut 17 sekund. Przebicie granicy 3 godziny w przypadku amatora jest naprawdę dużym osiągnięciem - podkreśla Grzegorz Pietras.
Na uwagę zasługuje również fakt, że zawody w Krakowie, rozgrywane, mimo kwietniowego terminu, przy pięknej, słonecznej pogodzie i wysokiej temperaturze, ukończyło tylko 5177 biegaczy i biegaczek, a nietypowa aura zaskoczyła nawet faworyzowanych Kenijczyków, którzy schodzili z trasy.
Ukończyłem ten maraton na 84 pozycji, w kategorii 30-latków zająłem 48 miejsce, a co jeszcze ważniejsze pokonałem ponad 42 kilometry w czasie 2 godziny 57 minut 17 sekund. Przebicie granicy 3 godziny w przypadku amatora jest naprawdę dużym osiągnięciem - podkreśla Grzegorz Pietras.
Na uwagę zasługuje również fakt, że zawody w Krakowie, rozgrywane, mimo kwietniowego terminu, przy pięknej, słonecznej pogodzie i wysokiej temperaturze, ukończyło tylko 5177 biegaczy i biegaczek, a nietypowa aura zaskoczyła nawet faworyzowanych Kenijczyków, którzy schodzili z trasy.