Program pilotażowy, który ma pomóc ochronić osoby, zagrożone utratą pracy w Janowie Lubelskim stanął pod znakiem zapytania. A chodzi o los 200-u pracowników Komasu, jednej z największych firm w tym rejonie.
Pomoc dla nich zadeklarowały władze miasta, powiatu i urząd pracy. Wczoraj z prezesem Komasu chcieli przedyskutować szczegóły pomysłu, ale pracodawca stwierdził, że musi przeanalizować czy program jest dla niego opłacalny.
Według założeń miasto, powiat i urząd pracy chcą podzielić się kosztami utrzymania zwalnianych osób, ale jednym z podstawowych warunków jest zobowiązanie się pracodawcy, że przez rok będzie płacić połowę wynagrodzenia.
Burmistrz Krzysztof Kołtyś uważa, że wciąż jest szansa na wprowadzenie tego programu w życie. Urząd Pracy tak jak planowano nadal opracowuje pilotaż, ale wszystko zależy od pracodawcy. Jeśli władze firmy Komas wyrażą zgodę na realizację projektu, zostanie on przesłany do akceptacji marszałka a potem ministra pracy.
Terminu ewentualnych kolejnych rozmów nie ustalono. Wiadomo jedynie, że dojdzie do nich dopiero po przygotowaniu szczegółów programu przez urząd pracy.
Pomoc dla nich zadeklarowały władze miasta, powiatu i urząd pracy. Wczoraj z prezesem Komasu chcieli przedyskutować szczegóły pomysłu, ale pracodawca stwierdził, że musi przeanalizować czy program jest dla niego opłacalny.
Według założeń miasto, powiat i urząd pracy chcą podzielić się kosztami utrzymania zwalnianych osób, ale jednym z podstawowych warunków jest zobowiązanie się pracodawcy, że przez rok będzie płacić połowę wynagrodzenia.
Burmistrz Krzysztof Kołtyś uważa, że wciąż jest szansa na wprowadzenie tego programu w życie. Urząd Pracy tak jak planowano nadal opracowuje pilotaż, ale wszystko zależy od pracodawcy. Jeśli władze firmy Komas wyrażą zgodę na realizację projektu, zostanie on przesłany do akceptacji marszałka a potem ministra pracy.
Terminu ewentualnych kolejnych rozmów nie ustalono. Wiadomo jedynie, że dojdzie do nich dopiero po przygotowaniu szczegółów programu przez urząd pracy.