Starosta ma odroczyć terminy opłat za użytkowanie wieczyste, burmistrz podatków lokalnych a pracodawca będzie płacić przez rok połowę najniższego wynagrodzenia.
Takie rozwiązania chcą zaproponować wspólnie jako sposób przeciwdziałania bezrobociu władze powiatu, miasta i jednego z największych pracodawców w Janowie Lubelskim – firmy Komas. Pracę w tym zakładzie już straciła część załogi a w najbliższym czasie miałoby odejść kolejnych 200 osób.
Wprawdzie rząd przygotowuje projekt tak zwanej „postojówki” czyli ustawy, która umożliwi dzielenie się kosztami zwolnień samorządom i pracodawcom, ale - jak mówi burmistrz Krzysztof Kołtyś - potrwa to około 2-3 miesięcy a Janów już nie może czekać.
„Dlatego zaproponujemy coś w rodzaju programu pilotażowego, który wyprzedza plany rządu” - dodaje Kołtyś. Podczas dzisiejszych rozmów starosty, władz miasta i firmy Komas ustalono, że jutro te propozycję poznają : Wojewódzki Urząd Pracy i Urząd Marszałkowski. Żeby bowiem pracodawca mógł płacić tylko część minimalnego wynagrodzenia, resztę zagrożonym zwolnieniem pracownikom musiałby płacić Powiatowy Urząd Pracy, który musi mieć na ten cel dodatkowe pieniądze.
Takie rozwiązania chcą zaproponować wspólnie jako sposób przeciwdziałania bezrobociu władze powiatu, miasta i jednego z największych pracodawców w Janowie Lubelskim – firmy Komas. Pracę w tym zakładzie już straciła część załogi a w najbliższym czasie miałoby odejść kolejnych 200 osób.
Wprawdzie rząd przygotowuje projekt tak zwanej „postojówki” czyli ustawy, która umożliwi dzielenie się kosztami zwolnień samorządom i pracodawcom, ale - jak mówi burmistrz Krzysztof Kołtyś - potrwa to około 2-3 miesięcy a Janów już nie może czekać.
„Dlatego zaproponujemy coś w rodzaju programu pilotażowego, który wyprzedza plany rządu” - dodaje Kołtyś. Podczas dzisiejszych rozmów starosty, władz miasta i firmy Komas ustalono, że jutro te propozycję poznają : Wojewódzki Urząd Pracy i Urząd Marszałkowski. Żeby bowiem pracodawca mógł płacić tylko część minimalnego wynagrodzenia, resztę zagrożonym zwolnieniem pracownikom musiałby płacić Powiatowy Urząd Pracy, który musi mieć na ten cel dodatkowe pieniądze.