Jest szansa, że Zwierzyniec stanie się miejscem eksperymentu badawczego, wykorzystującego odnawialne źródła energii. Chodzi o instalację, która wykorzystuje do tego celu... trawę i, być może, liście.
„Wysokosprawną instalację do wytwarzania i zagospodarowania biogazu na potrzeby badawcze”, bo tak nazywa się ten projekt, chce wdrażać firma z Katowic, która współpracuje z wieloma naukowcami, w tym pracownikami kilku uczelni z Lublina. Pieniądze na ten cel, w wysokości około 5 milionów złotych, zamierza przeznaczyć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Burmistrz Zwierzyńca Jan Skiba nie ukrywa, że propozycja jest bardzo ciekawa, a korzyści, które mogą wyniknąć z jej realizacji, nie do przecenienia. Biogazownia o niewielkiej mocy około 250 kilowatów, miałaby powstać przy istniejącej oczyszczalni ścieków, zaś wytwarzana dzięki nowatorskiej instalacji energia cieplna mogłaby znacznie obniżyć koszty jej utrzymania.
– Z surowcem nie byłoby żadnych problemów, bo do produkcji byłaby wykorzystywana trawa z Roztoczańskiego Parku Narodowego i okolicznych łąk, na które rolnicy czy wspólnoty gruntowe często pobierają dopłaty unijne. Wprawdzie właściciele tych gruntów mają obowiązek koszenia trawy, ale nakazu zbierania jej nie ma – tłumaczy w rozmowie z Informacyjną Agencją samorządową burmistrz Skiba. Jeszcze lepiej wyglądałaby sprawa z pozyskiwaniem liści, których jesienią w tak zadrzewionym rejonie jak Roztocze na pewno by nie brakowało.
Władze Zwierzyńca podkreślają, że jest to eksperyment badawczy.
– Jeśli się powiedzie możemy, oprócz oszczędności, zyskać zainteresowanie naukowców, firm produkujących urządzenia czy samorządów, które chciałyby zastosować te rozwiązania u siebie. Gdyby okazało się, że pomyślne, jak na razie, efekty laboratoryjne nie sprawdzają się w praktyce, po 2 – 3 latach instalacja, która nas nic nie kosztuje, zostałaby zlikwidowana – dodaje Jan Skiba.
By pomysł mógł być realizowany Rada Miasta musi taką możliwość zapisać w planie zagospodarowania przestrzennego, który musi być skonsultowany z mieszkańcami. Takie konsultacje właśnie się kończą i jeśli nie będzie sprzeciwu radni będą mogli zająć się tą sprawą jeszcze w tym roku.
Burmistrz Zwierzyńca nie ukrywa, że chociaż hasło biogazownia może wywoływać złe skojarzenia, będzie przekonywać mieszkańców, by zgodzili się na przeprowadzenie eksperymentu. W tym celu chce m.in. razem z grupą zainteresowanych osób, odwiedzić jedną z działających już biogazowni na Lubelszczyźnie.
– Wprawdzie nie będzie można jej porównać wprost do naszej instalacji, ale chcemy przynajmniej sprawdzić, które z potocznych opinii są mitem, a które rzeczywiście znajdują uzasadnienie – mówi Jan Skiba. Szczegóły takiej wizyty są właśnie ustalane.
(fot.sxc.hu)
„Wysokosprawną instalację do wytwarzania i zagospodarowania biogazu na potrzeby badawcze”, bo tak nazywa się ten projekt, chce wdrażać firma z Katowic, która współpracuje z wieloma naukowcami, w tym pracownikami kilku uczelni z Lublina. Pieniądze na ten cel, w wysokości około 5 milionów złotych, zamierza przeznaczyć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Burmistrz Zwierzyńca Jan Skiba nie ukrywa, że propozycja jest bardzo ciekawa, a korzyści, które mogą wyniknąć z jej realizacji, nie do przecenienia. Biogazownia o niewielkiej mocy około 250 kilowatów, miałaby powstać przy istniejącej oczyszczalni ścieków, zaś wytwarzana dzięki nowatorskiej instalacji energia cieplna mogłaby znacznie obniżyć koszty jej utrzymania.
– Z surowcem nie byłoby żadnych problemów, bo do produkcji byłaby wykorzystywana trawa z Roztoczańskiego Parku Narodowego i okolicznych łąk, na które rolnicy czy wspólnoty gruntowe często pobierają dopłaty unijne. Wprawdzie właściciele tych gruntów mają obowiązek koszenia trawy, ale nakazu zbierania jej nie ma – tłumaczy w rozmowie z Informacyjną Agencją samorządową burmistrz Skiba. Jeszcze lepiej wyglądałaby sprawa z pozyskiwaniem liści, których jesienią w tak zadrzewionym rejonie jak Roztocze na pewno by nie brakowało.
Władze Zwierzyńca podkreślają, że jest to eksperyment badawczy.
– Jeśli się powiedzie możemy, oprócz oszczędności, zyskać zainteresowanie naukowców, firm produkujących urządzenia czy samorządów, które chciałyby zastosować te rozwiązania u siebie. Gdyby okazało się, że pomyślne, jak na razie, efekty laboratoryjne nie sprawdzają się w praktyce, po 2 – 3 latach instalacja, która nas nic nie kosztuje, zostałaby zlikwidowana – dodaje Jan Skiba.
By pomysł mógł być realizowany Rada Miasta musi taką możliwość zapisać w planie zagospodarowania przestrzennego, który musi być skonsultowany z mieszkańcami. Takie konsultacje właśnie się kończą i jeśli nie będzie sprzeciwu radni będą mogli zająć się tą sprawą jeszcze w tym roku.
Burmistrz Zwierzyńca nie ukrywa, że chociaż hasło biogazownia może wywoływać złe skojarzenia, będzie przekonywać mieszkańców, by zgodzili się na przeprowadzenie eksperymentu. W tym celu chce m.in. razem z grupą zainteresowanych osób, odwiedzić jedną z działających już biogazowni na Lubelszczyźnie.
– Wprawdzie nie będzie można jej porównać wprost do naszej instalacji, ale chcemy przynajmniej sprawdzić, które z potocznych opinii są mitem, a które rzeczywiście znajdują uzasadnienie – mówi Jan Skiba. Szczegóły takiej wizyty są właśnie ustalane.
(fot.sxc.hu)