W Gminie Tyszowce ma stanąć 17 wiatraków, o mocy około 2 megawatów każdy. Jeśli firma, która chce je stawiać, uzyska wymagane pozwolenia, farma wiatrowa powstanie w 2012 roku. Takie są najważniejsze informacje, które inwestorzy przekazali rolnikom i władzom Tyszowiec podczas spotkania w poniedziałek 16 sierpnia.
Przedstawiciele warszawskiej firmy tłumaczyli gdzie mają stanąć wieże wiatrakowe i jakie trzeba spełnić warunki, by móc postawić farmę oraz jakie korzyści z tej inwestycji mogą mieć zarówno mieszkańcy jak i gmina.
Inwestorzy wyjaśniali m.in., że dochód z dzierżawy będą mieć nie tylko właściciele działek, na których staną wiatraki, ale również tych gruntów, które leżą w około 100-metrowym zasięgu śmigła turbiny. Gmina może liczyć na podatki w wysokości nawet kilkunastu procent swojego budżetu.
„Choć ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie jeszcze nie zapadły, propozycja jest bardzo ciekawa, dlatego w miarę możliwości będziemy ją popierać” - mówi burmistrz Mariusz zając.
W przyszłym miesiącu mają się zakończyć, trwające prawie rok, badania ornitologiczne. Jeśli wykażą one, że farma wiatrowa nie wpłynie negatywnie na żyjące w tych rejonach ptaki i nietoperze, dalsze kroki będą zależeć od właścicieli gruntów i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. By otrzymać niezbędne w takich sytuacjach pozwolenia RDOŚ, inwestor musi przedstawić dokumenty potwierdzające dzierżawę gruntów, na których inwestycja ma być realizowana.
Radni Tyszowiec już wpisali farmę do studium zagospodarowania przestrzennego, ale będą ją mogli umieścić w planie zagospodarowania dopiero po wydaniu opinii przez dyrekcję ochrony środowiska.
Na razie nie wiadomo dokładnie, gdzie staną wiatraki. Według wstępnych ocen specjalistów, najbardziej efektywne byłoby ich usytuowanie między Tyszowcami a Mikulinem.
Przedstawiciele warszawskiej firmy tłumaczyli gdzie mają stanąć wieże wiatrakowe i jakie trzeba spełnić warunki, by móc postawić farmę oraz jakie korzyści z tej inwestycji mogą mieć zarówno mieszkańcy jak i gmina.
Inwestorzy wyjaśniali m.in., że dochód z dzierżawy będą mieć nie tylko właściciele działek, na których staną wiatraki, ale również tych gruntów, które leżą w około 100-metrowym zasięgu śmigła turbiny. Gmina może liczyć na podatki w wysokości nawet kilkunastu procent swojego budżetu.
„Choć ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie jeszcze nie zapadły, propozycja jest bardzo ciekawa, dlatego w miarę możliwości będziemy ją popierać” - mówi burmistrz Mariusz zając.
W przyszłym miesiącu mają się zakończyć, trwające prawie rok, badania ornitologiczne. Jeśli wykażą one, że farma wiatrowa nie wpłynie negatywnie na żyjące w tych rejonach ptaki i nietoperze, dalsze kroki będą zależeć od właścicieli gruntów i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. By otrzymać niezbędne w takich sytuacjach pozwolenia RDOŚ, inwestor musi przedstawić dokumenty potwierdzające dzierżawę gruntów, na których inwestycja ma być realizowana.
Radni Tyszowiec już wpisali farmę do studium zagospodarowania przestrzennego, ale będą ją mogli umieścić w planie zagospodarowania dopiero po wydaniu opinii przez dyrekcję ochrony środowiska.
Na razie nie wiadomo dokładnie, gdzie staną wiatraki. Według wstępnych ocen specjalistów, najbardziej efektywne byłoby ich usytuowanie między Tyszowcami a Mikulinem.