Prawie wszyscy uczniowie Szkoły Podstawowej w Nowodworze w powiecie ryckim przyszli na lekcje we wtorek 19 listopada ubrani na czerwono. W ten sposób okazali swój sprzeciw wobec krzywdzenia dzieci i zakończyli udział w ogólnopolskiej kampanii "Dzieciństwo bez przemocy".
Data nie była przypadkowa, ponieważ 19 listopada to Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Przemocy wobec Dzieci. Oprócz strojów, po południu na czerwono został również podświetlony budynek szkoły. W tym samym monecie tak samo wyglądało ponad 2,5 tysiąca budynków w Polsce, w których mieszczą się nie tylko szkoły czy przedszkola, ale również urzędy i instytucje na co dzień niezwiązane z oświatą.
Kulminacja kampanii "Dzieciństwo bez przemocy" w szkole w Nowodworze, tak jak w całym kraju, nastąpiła we wtorek, ale pierwsze działania w ramach akcji zostały zrealizowane jeszcze w poprzednim miesiącu. Od 8 października uczniowie wszystkich klas brali udział w profilaktycznych lekcjach, poświęconych agresji, przemocy i krzywdzeniu dzieci nie tylko przez dorosłych, ale również rówieśników. Słuchacze podzielili się także własnymi doświadczeniami i informacjami na temat przemocy i sposobów jej przeciwdziałania. - Okazało się, że dzieci dość chętnie mówią o przemocy rówieśniczej, a zdecydowanie trudniej mówić im o tym co dzieje się w domach. Niepokojące sygnały można częściej odczytać na przykład po spuszczonych głowach czy błądzeniu wzrokiem - ocenia szkolny pedagog Edyta Pilzak, która prowadziła zajęcia.
Kulminacja kampanii "Dzieciństwo bez przemocy" w szkole w Nowodworze, tak jak w całym kraju, nastąpiła we wtorek, ale pierwsze działania w ramach akcji zostały zrealizowane jeszcze w poprzednim miesiącu. Od 8 października uczniowie wszystkich klas brali udział w profilaktycznych lekcjach, poświęconych agresji, przemocy i krzywdzeniu dzieci nie tylko przez dorosłych, ale również rówieśników. Słuchacze podzielili się także własnymi doświadczeniami i informacjami na temat przemocy i sposobów jej przeciwdziałania. - Okazało się, że dzieci dość chętnie mówią o przemocy rówieśniczej, a zdecydowanie trudniej mówić im o tym co dzieje się w domach. Niepokojące sygnały można częściej odczytać na przykład po spuszczonych głowach czy błądzeniu wzrokiem - ocenia szkolny pedagog Edyta Pilzak, która prowadziła zajęcia.