Burzliwie zapowiadają się czwartkowe obrady Rady Gminy w Gościeradowie w Powiecie Kraśnickim. Podczas sesji 29 kwietnia radni mają decydować nie tylko o tym czy udzielić absolutorium wójtowi, ale także o losach przewodniczącego rady.
Wniosek o odwołanie Zdzisława Gąszczyka złożyła grupa radnych, która zarzuca mu niewłaściwe wykonywanie obowiązków i łamanie ustawy o samorządzie terytorialnym. A chodzi m.in. o nierozwiązany wciąż problem likwidacji drogi rozdzielającej planowany plac zabaw od terenu szkoły. Uchwala miała być głosowana na poprzedniej sesji, ale tak się nie stało, bo radni zmienili porządek obrad. Zdaniem wnioskodawców decyzję podjęli zwykłą, a nie bezwzględną większością głosów, co przewodniczący rady zaakceptował, choć nie powinien. Jego oponenci zarzucają mu też, że doprowadził do podziału w radzie i do konfliktu z wójtem. Przewodniczący był również jednym z inicjatorów ubiegłorocznego referendum w/s odwołania wójta. Sam Zdzisław Gąszczyk zarzutów nie komentuje. Jak powiedział Informacyjnej Agencji Samorządowej, może się do nich odnieść dopiero wtedy, kiedy się z nimi oficjalnie zapozna.
Problem dotyczy fragmentu drogi gruntowej, która oddzielałaby teren miejscowej szkoły od planowanego placu zabaw. Rodzice, którzy uczestniczyli w ostatniej sesji Rady Gminy argumentowali, że powinien on zostać zlikwidowany dla bezpieczeństwa i wygody dzieci.
Sporna droga prowadzi m.in. do prywatnej posesji, ale według wójta działka na której się ona znajduje, powstała niezgodnie z prawem. Ponadto Jan Filipczak uważa, że właściciel posesji może do niej dojeżdżać innymi, lepszymi trasami.
W ubiegłym roku radni nie zgodzili się na likwidację drogi, a potem nie udzielili wójtowi absolutorium. Na tej podstawie doprowadzili do referendum w sprawie odwołania Jana Filipczaka ze stanowiska wójta. Głosowanie zostało jednak unieważnione ze względu na zbyt niską frekwencję.
Wniosek o odwołanie Zdzisława Gąszczyka złożyła grupa radnych, która zarzuca mu niewłaściwe wykonywanie obowiązków i łamanie ustawy o samorządzie terytorialnym. A chodzi m.in. o nierozwiązany wciąż problem likwidacji drogi rozdzielającej planowany plac zabaw od terenu szkoły. Uchwala miała być głosowana na poprzedniej sesji, ale tak się nie stało, bo radni zmienili porządek obrad. Zdaniem wnioskodawców decyzję podjęli zwykłą, a nie bezwzględną większością głosów, co przewodniczący rady zaakceptował, choć nie powinien. Jego oponenci zarzucają mu też, że doprowadził do podziału w radzie i do konfliktu z wójtem. Przewodniczący był również jednym z inicjatorów ubiegłorocznego referendum w/s odwołania wójta. Sam Zdzisław Gąszczyk zarzutów nie komentuje. Jak powiedział Informacyjnej Agencji Samorządowej, może się do nich odnieść dopiero wtedy, kiedy się z nimi oficjalnie zapozna.
Problem dotyczy fragmentu drogi gruntowej, która oddzielałaby teren miejscowej szkoły od planowanego placu zabaw. Rodzice, którzy uczestniczyli w ostatniej sesji Rady Gminy argumentowali, że powinien on zostać zlikwidowany dla bezpieczeństwa i wygody dzieci.
Sporna droga prowadzi m.in. do prywatnej posesji, ale według wójta działka na której się ona znajduje, powstała niezgodnie z prawem. Ponadto Jan Filipczak uważa, że właściciel posesji może do niej dojeżdżać innymi, lepszymi trasami.
W ubiegłym roku radni nie zgodzili się na likwidację drogi, a potem nie udzielili wójtowi absolutorium. Na tej podstawie doprowadzili do referendum w sprawie odwołania Jana Filipczaka ze stanowiska wójta. Głosowanie zostało jednak unieważnione ze względu na zbyt niską frekwencję.