Władze gminy Łuków apelują do mieszkańców o podejmowanie rozsądnych decyzji w sprawie tak zwanego scalania gruntów.
W kilku miejscowościach udało się do zrobić, ale są też takie, w których jest to niemożliwe bo nie zgadzają się na to niewielkie grupy właścicieli działek. Takim przykładem jest wieś Dąbie, w której tocząca się od lat sprawa do dzisiaj nie jest rozstrzygnięta, mimo że trafiła nawet do sądu. To w tej miejscowości są na przykład rolnicy, którzy muszą gospodarować na 16 hektarach rozparcelowanych na aż 70 działkach.
Zastępca wójta Wiktor Osik mówi, że rozumie obawy przeciwników scalania, ale poleca przykłady: Łazów, Krynki czy Gręzówki, których mieszkańcy są zadowoleni ze scalenia. Chcą go także ponad 2/3 mieszkańców Dąbia, ale są też przeciwnicy, którzy blokują zmiany.
Wiktor Osik namawia nieprzekonanych, by zmienili zdanie. Dodaje, że byłoby to tym bardziej uzasadnione, że z programów europejskich gmina może otrzymać pieniądze na budowę dróg dojazdowych do scalonych łąk i pól. Przekonuje również, że w przyszłości właściciele niewielkich działek muszą się liczyć z tym, że ich wartość będzie spadać, bo droższe będą duże obszary ziemi.
W kilku miejscowościach udało się do zrobić, ale są też takie, w których jest to niemożliwe bo nie zgadzają się na to niewielkie grupy właścicieli działek. Takim przykładem jest wieś Dąbie, w której tocząca się od lat sprawa do dzisiaj nie jest rozstrzygnięta, mimo że trafiła nawet do sądu. To w tej miejscowości są na przykład rolnicy, którzy muszą gospodarować na 16 hektarach rozparcelowanych na aż 70 działkach.
Zastępca wójta Wiktor Osik mówi, że rozumie obawy przeciwników scalania, ale poleca przykłady: Łazów, Krynki czy Gręzówki, których mieszkańcy są zadowoleni ze scalenia. Chcą go także ponad 2/3 mieszkańców Dąbia, ale są też przeciwnicy, którzy blokują zmiany.
Wiktor Osik namawia nieprzekonanych, by zmienili zdanie. Dodaje, że byłoby to tym bardziej uzasadnione, że z programów europejskich gmina może otrzymać pieniądze na budowę dróg dojazdowych do scalonych łąk i pól. Przekonuje również, że w przyszłości właściciele niewielkich działek muszą się liczyć z tym, że ich wartość będzie spadać, bo droższe będą duże obszary ziemi.