- Już podczas organizacji zbiórki byliśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami Stronia Śląskiego, dlatego staraliśmy się pozyskać przede wszystkim to czego na dany moment najbardziej potrzebują. Chodziło m.in. o generatory prądu, osuszacze pomieszczeń, myjki ciśnieniowe, łopaty, rękawice i środki chemiczne do sprzątania. W pierwszym transporcie było też trochę żywności i wody, ale, jak twierdzą poszkodowani, tego im obecnie nie brakuje - mówi wójt gminy Krasnystaw Wojciech Kowalczyk.
W nocy z wtorku na środę do Stronia Śląskiego z darami pojechał m.in. zastępca wójta Andrzej Bąk, który nie ukrywa, że był zszokowany skalą zniszczeń. - Filmy i zdjęcia nie oddają w pełni ogromu tragedii, jakiej doświadczają mieszkańcy tych terenów. Woda zabrała im wszystko, a zalane miejscowości wyglądają gorzej niż po przejściu tsunami z huraganem - opisuje w rozmowie z Informacyjną Agencją Samorządową Andrzej Bąk. Jak relacjonuje cały transport z pomocą żołnierzy został wyładowany w miejscowej sali sportowej, skąd pomoc będzie rozdzielana już przez miejscowy sztab kryzysowy. - Odbiorców darów najbardziej ucieszyły agregaty prądotwórcze, myjki, osuszacze, a także łopaty "plantówki", szerokie miotły i środki chemiczne -podkreśla zastępca wójta gminy Krasnystaw. Dodaje, że takich rzeczy powodzianie potrzebują teraz w każdych ilościach, ale lista i priorytety na pewno będą się zmieniać. - Do kolejnych domów wracają dostawy energii więc generatory może niedługo będą mniej pożądanym urządzeniem, ale na pewno jeszcze bardziej potrzebne staną się osuszacze pomieszczeń - przewiduje Andrzej Bąk.
(fot. UG Krasnystaw)